(Winona)
Jest prawie pierwsza w nocy, kiedy wysiadam z samolotu i wdycham rześkie, brukselskie powietrze. Nie spałam. Nie jadłam porządnie. Od dziewięciu godzin moje myśli toczą ze sobą nieustanną walkę.
Słyszę dźwięk powiadomienia, ale widok Cass sprawia, że jestem cholernie szczęśliwa. Stoi u progu nowego etapu życia, a ja razem z nią nie mogę się doczekać.
„Tak się cieszę, że cię widzę” – mówię






