(Winona)
– Co tu, do cholery, robisz? – Te słowa wyrywają mi się, zanim zdążę je powstrzymać. Jestem zbyt spięta, żeby teraz dbać o uprzejmość.
– Czy tak witasz babcię swojej córki? – Głos Judy jest przesłodzony, ale jej oczy – te zimne, wyrachowane oczy – skanują mnie, rejestrując każdy szczegół.
Gus posyła mi przepraszający uśmiech. – Mówiłem jej, że nie lubisz niespodzianek.
– Abby jest w s






