(Cass)
– Cass! – Głos Ziggy'ego wyrywa mnie z zamyślenia.
Stoi przy ladzie, unosząc brew i podsuwając mi tacę ze świeżo pokrojonymi warzywami. – Halo, Cass. Zamierzasz to doprawić, czy chcesz podawać bez smaku?
Mrugam, niezdarnie chwytając tacę. – Jasne. Przepraszam, po prostu... myślałam.
Wzdycha, przeczesując dłonią swoje jaskrawe, niebieskie włosy. – Cass, dziewczyno, rozumiem. Wierz mi. Ale ty






