(Winona)
Wjeżdżając na podjazd, kątem oka dostrzegam Cass. Siedzi na schodach werandy, z torbą sportową u stóp. Podnosi wzrok, gdy tylko Lisa i ja wysiadamy z auta, a jej usta wykrzywia już ten charakterystyczny, zadziorny uśmieszek. Gwiżdże na nas z uznaniem.
„No, no, spójrzcie tylko na te dwie”, woła. „Królowe biznesu we własnej, wypolerowanej osobie”.
Lisa nerwowo poprawia marynarkę. „Uwierz mi






