(Winona)
Dzieciaki padły jak muchy, kompletnie wykończone całodniowym bieganiem, wspinaczką, obżeraniem się śmieciowym żarciem i demolowaniem apartamentu. River i Kit mają wolne, odkąd wróciliśmy z tego całego dnia, aż do jutrzejszego wieczornego wylotu.
Czuję, jak niemiłosiernie bolą mnie mięśnie. Muszę to sobie zapisać w głowie, żeby wcisnąć więcej treningów siłowych. Chyba powinnam się ruszyć z






