(Jayden)
Personel wita mnie bez cienia wahania.
Kilka skinień głowy, ciche „Bonjour, Monsieur Brennan” albo „Goedemorgen”, belgijska flamandczyzna płynnie się wplata. Dzięki Winonie ogarnąłem podstawy trzech języków.
To niebo a ziemia w porównaniu z moim pierwszym wejściem tutaj, kiedy połowa zespołu wciąż uważała mnie za jakiegoś uprzywilejowanego Amerykanina, który nie ma prawa zarządzać imperiu






