

Autor: Penelope Astley
„Ja, Seraphina Vance, niniejszym odrzucam ciebie, Sebastianie Andersonie, przyszły Alfo Watahy Obsydianowego Grzbietu, jako mojego przeznaczonego partnera”. Przez sześć długich lat byłam dla mojej watahy naczelnym workiem treningowym. Głodzili mnie, znęcali się nade mną i obwiniali o tragiczną śmierć mojej idealnej, starszej siostry, Gwendolyn. Kto z nich był najokrutniejszy? Sebastian — bezlitosny przyszły Alfa i mężczyzna, który miał być przeznaczonym Gwendolyn. Ale Bogini Księżyca ma dość pokrętne poczucie humoru. W dniu ceremonii upamiętniającej moją siostrę, więź przeznaczenia nagle dała o sobie znać. Powietrze wypełnił odurzający zapach wanilii i ziaren kawy. Sebastian nie był przeznaczony Gwendolyn. Był mój. Myśli, że padnę przed nim na kolana. Myśli, że zaakceptuję jego „kary” i z radością zostanę jego Luną. Jest w śmiertelnym błędzie. Odrzuciłam najpotężniejszego Alfę na naszym terytorium na oczach tysięcy świadków. Teraz Sebastian rozdziera świat na strzępy, by mnie odzyskać, ale ja odmawiam życia w cieniu ducha. Ale co się stanie, gdy zmarli wcale nie pozostaną martwi? A siostra, o której zamordowanie mnie oskarżono, nagle powraca z mrocznym, śmiercionośnym sekretem?
(Z perspektywy Serafiny)
Dzisiaj są moje 14. urodziny.
Nie będzie tortu urodzinowego, śpiewania ani przyjęcia. Zamiast tego bierzemy udział w pogrzebie. Pogrzebie mojej siostry, ściślej mówiąc.
Zanim moja siostra... zmarła... mieliśmy w planach wyprawienie dla mnie wielkiego przyjęcia. Zazwyczaj nie obchodzę hucznie urodzin, ale czternaste urodziny to dla wilkołaków naprawdę wielka sprawa. To dzień, w którym po raz pierwszy spotykamy nasze wilki. Kolejne monumentalne urodziny to nasze dwudzieste urodziny; wtedy możemy po raz pierwszy rozpoznać naszych przeznaczonych partnerów.
Jestem najmłodszą córką naszego Bety, a mój ojciec jest kochany i powszechnie szanowany. Wszyscy z ekscytacją czekali, by poznać mojego wilka i przekonać się, jakim będzie rodzajem wilka. Dlatego lista gości na moje przyjęcie była całkiem spora i obejmowała postawione w hierarchii wilki z sąsiednich watah.
Zwykle jestem trochę samotniczką, stąd też rzadko miewam duże przyjęcia urodzinowe. Jednak z tej szczególnej okazji cieszyłam się, że będę miała wielu gości. Spotkanie ze swoim wilkiem wiąże się z pierwszą przemianą, a ta bywa niewiarygodnie bolesna. Jako istoty z natury stadne, jedyną rzeczą, która pomaga wilkołakom znieść ból pierwszej przemiany, jest obecność wspierającej rodziny, przyjaciół i społeczności.
Zazwyczaj wygląda to tak, że wataha organizuje obiad lub grilla na twoją cześć. Kiedy zapada zmrok, a księżyc zastępuje słońce na niebie, wszyscy gromadzą się w amfiteatrze watahy. Przyszły zmiennokształtny staje na środku amfiteatru, podczas gdy goście cicho intonują życzenia i modlitwy do Bogini Księżyca. Energia w tej przestrzeni może być elektryzująca dla wszystkich obecnych, bez względu na to, czy jest tam 25, czy 500 osób.
Gdy pierwsza przemiana dobiegnie końca, nowy wilk hasa po scenie i dumnie się prezentuje. Tłum wzdycha z podziwem, dopóki alfa watahy nie podejdzie, nie pozna imienia nowego wilka i nie przedstawi go zgromadzonym. Nowy wilk składa również przysięgę wierności wadasze i alfie, co pozwala mu na telepatyczne łączenie się z innymi wilkami w stadzie. Na koniec nowy wilk i wszyscy goście wystarczająco dorośli, by się przemienić, ruszają na wspólny bieg watahy.
Cały ten proces jest niesamowicie wyjątkowy i ekscytujący.
Jak można sobie wyobrazić, dekoracje to również ważny element procesu planowania przyjęcia. Każdy zmiennokształtny sam decyduje o dekoracjach i motywie przewodnim, które zostaną wykorzystane na jego przyjęciu. Jeśli więcej niż jeden wilk kończy 14 lat tego samego dnia, mogą albo uzgodnić wspólny motyw, albo podzielić imprezę na części, które sami udekorują. Luna watahy używa wtedy jakiejś magii, która w niewyjaśniony sposób spaja poszczególne strefy w jeden spójny motyw w centrum.
Moje urodziny przypadają w październiku i mimo tego, jak liczna jest nasza wataha, jestem jedyną osobą urodzoną tego dnia. Uwielbiam to, że moje urodziny są w październiku, ponieważ moją ulubioną porą roku jest jesień. Do swoich dekoracji wybrałam kwiaty i ozdoby w głębokich, jesiennych barwach, w tym w nasyconych odcieniach pomarańczu, czerwieni i zieleni.
Niestety, żadna z moich dekoracji nie zostanie użyta. A raczej, żadna nie zostanie użyta dla mnie.
Jak już wspomniałam, zamiast tego organizujemy dziś pogrzeb. Moja najstarsza siostra, Gwendolyn, zmarła dziś rano.
Tradycja watahy i religia nakazują, aby pogrzeby odbywały się w ciągu 24 godzin od śmierci. Ponieważ Gwendolyn zmarła krótko po północy, jej pogrzeb musi odbyć się dzisiaj. Całe jedzenie i dekoracje odłożone na moje przyjęcie urodzinowe zostały natychmiast przekierowane na pogrzeb; na całe szczęście moje jesienne kolory były wystarczająco ponure, by się do tego nadać.
Wszystkie dekoracje, które wydawały się stosunkowo "wesołe", uroczyste lub które wspominały o mnie, zostały usunięte. Zdjęcia Gwendolyn umieszczono na stołach i podestach, a muzykę, którą wybrałam, zamieniono na piosenki o stracie lub ulubione utwory Gwendolyn.
Strata Gwendolyn to naprawdę wielki cios. Nie tylko była moją siostrą oraz najstarszym i ulubionym dzieckiem moich rodziców, ale także powszechnie oczekiwano, że zostanie przeznaczoną partnerką syna Alfy Maximiliana, Sebastiana, co oznaczało, że z dużym prawdopodobieństwem była przyszłą luną naszej watahy.
Gwendolyn za trzy miesiące skończyłaby 20 lat, a wtedy ona i Sebastian mogliby potwierdzić, że są sobie przeznaczeni. Wataha była tak pewna, że są partnerami — a Alfa Maximilian tak bardzo nie mógł się doczekać, by przekazać stado Sebastianowi i jego partnerce, gdy tylko zostanie rozpoznana i gotowa do objęcia stanowiska luny — że odstąpili od standardowych procedur i postanowili rozpocząć szkolenie Gwendolyn na lunę tuż po tym, jak skończyła 18 lat.
Mówiąc zupełnie szczerze, coś mi od początku nie pasowało w tym, że Gwendolyn rozpoczęła szkolenie na lunę. Po części chodziło o to, co szkolenie Gwendolyn oznaczało dla mnie, ale to zupełnie inna rozmowa. Najbardziej uderzające było to, że nie rozumiałam, dlaczego szkolenie na lunę nie mogło poczekać, aż Gwendolyn skończy 20 lat i potwierdzi, kto jest jej partnerem. Luny od pokoleń czekały ze swoim szkoleniem; dlaczego Gwendolyn nie mogła?
Mocno uwierało mnie również to, gdy patrzyłam, jak Gwendolyn wiesza się na Sebastianie podczas uroczystości watahy. Nasze stado nie pochwalało randkowania i publicznego okazywania uczuć przed znalezieniem przeznaczonego partnera; rodziło to zbyt duże ryzyko problemów, gniewu i zazdrości po tym, jak partner został już odnaleziony.
Z jakiegoś powodu dla Gwendolyn zrobiono wyjątek. Zresztą, dla niej zawsze robiono wyjątki. Gwendolyn była silna i absolutnie przepiękna, a stado uważało ją za miłą, mądrą i pełną energii. W oczach moich rodziców, alfy i watahy nie mogła zrobić nic złego.
Mam nadzieję, że nie brzmię na zbyt zazdrosną ani zgorzkniałą. Kochałam moją siostrę, a jej śmierć to dla mnie potężny cios. Chodzi po prostu o to, że... znałam inną stronę mojej siostry niż wszyscy pozostali i wiedziałam lepiej niż ktokolwiek inny, że mojej siostrze daleko było do ideału. Gdybym odezwała się przed jej śmiercią, oskarżonoby mnie o zazdrość i kłamstwo. A gdybym odezwała się teraz, cóż... oskarżonoby mnie o zazdrość, kłamstwo ORAZ o niestosowne mówienie źle o zmarłych.
Łatwiej jest po prostu odpuścić. Tak samo jak moje urodziny. I tak nie są aż tak ważne. Nie chcę być samolubna ani egocentryczna.
Jedynym bezpośrednim problemem związanym z odpuszczeniem jest to, że – niezależnie od tego, jak zły to moment – dzisiejszej nocy przejdę swoją pierwszą przemianę. Nie mogę nic zrobić, aby ją zatrzymać lub odłożyć w czasie, choć bardzo bym tego chciała. Martwię się, jak to przebiegnie.
Mam nadzieję, że podczas stypy moja matka, ojciec, brat czy ktokolwiek inny zechce odejść ze mną na bok na 20-30 minut, żeby pomóc mi przez to przejść. Moglibyśmy wtedy wrócić i udawać, że wszystko jest w porządku. Albo tak w porządku, jak to tylko możliwe, teraz gdy Gwendolyn odeszła.
Niestety, powinnam była wiedzieć, że w życiu nic nie jest tak proste.