

Autor: Rachel Castillo
Wykorzystana. Zdradzona. Odrzucona przez mężczyznę, którego kochałam. Ale Księżycowa Bogini jeszcze ze mną nie skończyła. Lyra myślała, że ma idealne życie. Jej świat legł jednak w gruzach w dniu, w którym przyłapała swojego męża, Varna, i najlepszą przyjaciółkę, Vesper, obnoszących się z ciążowym brzuchem Vesper. Varn nie tylko złamał jej serce – złamał jej ducha. Wyznał, że to Vesper od samego początku była jego przeznaczoną partnerką, a Lyra była wyłącznie pionkiem. Wykorzystali imię jej potężnej watahy, by utorować mu drogę do tronu Króla Alfa. Gdy jej użyteczność dobiegła końca, została odrzucona i pozostawiona, by patrzeć na piekło, jakie Varn rozpętał w ich królestwie. Ale dla prawdziwej Luny śmierć to nie koniec. Otrzymawszy cudowną drugą szansę, Lyra budzi się w przeszłości, a wspomnienia okrutnej zdrady Varna płoną w jej krwi. Tym razem nie będzie naiwną, łatwą do zmanipulowania dziewczyną, która posłusznie usuwa się w cień. Tym razem, kawałek po kawałku, obróci jego ambicje w zgliszcza. Aby zniszczyć przyszłość Varna, Lyra potrzebuje absolutnej władzy. Zwraca się do jedynego mężczyzny, który może jej ją zapewnić: Kaelena Vossa. Bezwzględnego, oszałamiająco potężnego, największego rywala Varna. Lyra proponuje mu niebezpieczny pakt – sojusz, który zagwarantuje jemu koronę, a jej zemstę. Jednak to, co zaczyna się jako chłodna kalkulacja, wkrótce przeradza się w pochłaniający wszystko ogień. Kaelen nie patrzy na nią jak na złamane, pozbawione wilka narzędzie. Patrzy na nią jak na równą sobie. Jak na Królową. Partnerkę. W miarę jak zbliża się wybór Króla Alfa, a granica między fałszywym sojuszem a prawdziwą miłością zaczyna się zacierać, Lyra musi stawić czoła nowemu przeznaczeniu. Czy pozwoli, by zdefiniowały ją blizny z przeszłości, czy też sięgnie po tron u boku Króla Alfa, który spaliłby cały świat, byle tylko zapewnić jej bezpieczeństwo?
Perspektywa Lyry
Moja najlepsza przyjaciółka jest w ciąży z dzieckiem mojego męża i najwyraźniej przestali już próbować to przede mną ukrywać.
Varn, mój mąż i ukochany z dzieciństwa, stał przede mną, obejmując Vesper. Vesper jedną ręką obejmowała jego, a drugą dłoń położyła na podbrzuszu.
Vesper zobaczyła mnie i uśmiechnęła się do mnie przymilnie. „Zaczyna być już widać” – powiedziała. Przeniosła swój uwielbiający wzrok na Varna. „Twoje dziecko tak szybko rośnie”.
Czułam, jak na te słowa coś pęka mi w piersi. „Jak mogłeś?” – zapytałam z niedowierzaniem. „Jak oboje mogliście mnie zdradzić?”
Oczy Varna spoczęły na moich, a jego wyraz twarzy był chłodny. „Nie zdradziłem cię” – powiedział z wyraźnym niesmakiem. „Vesper jest moją przeznaczoną. Wiedziałem o tym od czasu mojej pierwszej przemiany, kiedy miałem zaledwie osiemnaście lat”.
Varn i ja znaliśmy się całe życie. Byłam z nim podczas jego pierwszej przemiany; świętowaliśmy to razem. Jeśli wiedział już wtedy, dlaczego mi nie powiedział?
Przez ten cały czas nie miałam pojęcia, że odnalazł swoją przeznaczoną, a co dopiero, że była nią moja najlepsza przyjaciółka.
„Dlaczego po prostu mi nie powiedziałeś?” – zapytałam drżącym głosem. „Gdybym wiedziała, że jesteście przeznaczonymi, usunęłabym się w cień”.
„Moja wataha nie jest tak potężna jak twoja” – powiedziała Vesper z drwiną. „A ja mam czworo rodzeństwa, więc nie mogłabym niczego odziedziczyć. Potrzebowaliśmy twojego nazwiska, żeby wygrać wybory na Króla Alfę, ale już go nie potrzebujemy”.
„Twoja użyteczność się skończyła” – powiedział chłodno Varn. Wypuścił Vesper z uścisku i zrobił krok w moją stronę. Z kieszeni wyciągnął fiolkę i wyciągnął ją przed siebie. „Nie utrudniaj tego bardziej, niż to konieczne” – powiedział. „Sama wypij truciznę. To rozkaz twojego króla”.
Stałam u jego boku przez tak wiele. Pomogłam mu awansować z rangi alfy na Króla Alfę. Byliśmy małżeństwem przez ostatnie trzy lata. A teraz on chciał mnie otruć na śmierć?
Powoli pokręciłam głową, pragnąc otrząsnąć się z tej całej absurdalnej sceny. „Jestem Królową Luną tego kraju” – odpowiedziałam. „Nikt nie może mnie zabić bez uzasadnionego powodu, nawet ty”.
„Zazwyczaj to prawda” – powiedział Varn. „Ale twoja rodzina spiskowała z wyrzutkami, by mnie zdradzić”. Jego usta wykrzywiły się w obrzydliwym uśmieszku. „A przynajmniej tak mi zaraportowano, więc mam pełne prawo do twojej egzekucji. Nie martw się, twoja rodzina wkrótce do ciebie dołączy”.
„To nieprawda” – powiedziałam, a łzy piekły mnie w oczy. „Nie wierzę w to, Varn. Muszę to zbadać”.
„Nic nie możesz zrobić” – warknął. Ruszył w moją stronę, ale Vesper złapała go za przedramię. Zatrzymał się i odwrócił, by na nią spojrzeć.
„Nie ma potrzeby uciekać się do przemocy” – powiedziała słodko. „Dlaczego nie zajmiesz się pracą? W końcu król nie ma czasu do stracenia. Ja się tym zajmę. Lyra to moja najlepsza przyjaciółka; jestem pewna, że zdołam przemówić jej do rozsądku”.
Varn pochylił się i ucałował ją lekko. „Zostawiam to więc tobie” – powiedział, podając jej buteleczkę z trucizną. Potem, nie zaszczyciwszy mnie nawet spojrzeniem, odwrócił się i wyszedł z pokoju.
Vesper odwróciła się do mnie, a jej twarz była tak wykrzywiona nienawiścią, że ledwo ją rozpoznałam.
„Varn zawsze mnie kochał” – powiedziała, wkraczając w moją przestrzeń osobistą. „Powinnaś o tym wiedzieć. Nawet w noc waszego ślubu, kiedy się upiłaś i zemdlałaś, przyszedł do mojego pokoju”.
Czułam, że zaraz zwymiotuję. Chciałam zaprzeczyć, ale po wyrazie jej twarzy widziałam, że mówi prawdę.
„Odkąd został koronowany na króla, czekaliśmy na okazję, by zabić ciebie i resztę twojej rodziny. Prawdę mówiąc, nie mogliśmy się doczekać. Dlatego Varn zabił twojego ojca”.
„Nie!” – krzyknęłam, a łzy niekontrolowanie spływały mi po twarzy.
„Tak” – odpowiedziała ze śmiechem, jakby sprawiało jej przyjemność widzieć mój ból. „Myślałaś, że to przypadek, że twój ojciec zachorował akurat wtedy, gdy wataha Varna znalazła się w trudnej sytuacji i potrzebowała zasobów twojej watahy?”
W głowie huczało mi od pytań, ale ból w sercu był zbyt wielki, bym mogła mówić. Położyłam dłoń na piersi i pod palcami czułam, jak mocno bije mi serce.
„Musiałam tylko dać ci znać. Nie jesteś już córką alfy, która dostaje wszystko, czego zapragnie” – uśmiechnęła się Vesper. „A teraz nie mam już dla ciebie czasu”.
Bez ostrzeżenia rzuciła się do przodu i wcisnęła fiolkę z trucizną do moich otwartych ust.
Złapałam ją za nadgarstek i próbowałam odepchnąć, ale było za późno. Gorzki smak uderzył w mój język i poparzył gardło. Upadłam na ziemię.
Spojrzałam na Vesper, która uśmiechała się do mnie z tak wielkim okrucieństwem, że wyglądała jak demon.
Gdy wzrok zaczął mi ciemnieć, obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek spotkam ich ponownie w innym życiu, sprawię, że zapłacą.
Z ostatnią resztką energii i woli, jaką posiadałam, zapragnęłam, bym mogła przeżyć swoje życie inaczej.
Otworzyłam oczy, spodziewając się jasnych świateł lub nieprzeniknionej ciemności, ale zamiast tego zobaczyłam unoszące się wokół mnie konfetti. Otaczał mnie dźwięk oklasków, a kiedy spojrzałam w dół, trzymałam bukiet kwiatów.
Mój umysł z trudem przetwarzał tę scenę. Rozejrzałam się i zobaczyłam moich przyjaciół i rodzinę zgromadzonych wokół mnie w znajomej sali bankietowej.
Varn, w swojej młodszej wersji, klęczał przede mną, wsuwając pierścionek na moją lewą dłoń.
Czy na nowo przeżywałam jego oświadczyny? Ale dlaczego?
Wstał i ruszył, by mnie objąć, ale szybko odsunęłam się poza jego zasięg. Nie pozwoliłabym mu się dotknąć. Nienawidziłam go każdą cząstką swojego istnienia.
Ponownie wyciągnął do mnie rękę, a ja z całej siły uderzyłam go bukietem kwiatów prosto w twarz.