Stałam przed gabinetem Dariana, mając zamiar zapukać, ale co kilka cali od drzwi zatrzymywałam się i cofałam dłoń. Mój umysł był otępiały z braku snu, leżałam bezsennie całą noc, bo za każdym razem, gdy zamykałam oczy, widziałam parę uderzających niebieskich oczu, a nasza rozmowa odtwarzała się w mojej głowie w kółko, i w kółko, i w kółko.
"Hazel, wejdź" – powiedział z wnętrza gabinetu, a ja rozej






