Usta Zade'a wykrzywiły się w uśmieszku; podwinął rękaw koszuli.
– Możecie chcieć odwrócić wzrok – powiedział skromnie i wyciągnął ramię.
Wytatuowany wąż zaczął się poruszać, jego ogon wślizgnął się pod skórę, a głowa powoli uniosła się z migoczącym, rozwidlonym językiem, po czym opadł na łóżko.
– Co, do... – powiedziała jedna z uzdrowicielek i cofnęła się chwiejnie, uderzając o stół.
Wąż pełzał






