Eliasz wpatrywał się w Cameron na scenie, skąpaną w światłach, w której obecności biła niemalże aureola.
Wyglądała promiennie, niezaprzeczalnie urzekająco. Jego zaskoczenie szybko przerodziło się w radość.
Powiedziała, że wróci. "I wróciła, ot tak, w tak krótkim czasie i z takim dramatycznym wejściem," pomyślał.
Po raz pierwszy na zazwyczaj stoickiej twarzy Eliasza pojawił się nikły uśmiech.
Ameli






