Cameron nie musiała nawet sprawdzać wideodomofonu, żeby wiedzieć, kto stoi za drzwiami. Kiedy je otworzyła, oczywiście, stał tam Bradley.
Miał na sobie biały dres, który podkreślał jego wysoką sylwetkę w każdym calu. I oczywiście, ta niemożliwie przystojna twarz.
Bradley pchał wózek załadowany śniadaniem dla dwojga. "Dzień dobry," powiedział, a jego oczy błyszczały za złotymi oprawkami okularów.
"






