Czarny Mercedes sunął gładko oświetlonymi neonami ulicami.
Bradley prowadził, a Cameron siedziała cicho na siedzeniu pasażera, twarzą zwrócona ku oknu, obserwując rozmazujące się miasto.
– Więc? – zapytał Bradley, wzrok utkwiony w drodze przed sobą. – Co sądzisz o tym miejscu z fondue?
Cameron oderwała wzrok od okna. – Nieźle.
Bradley skinął głową. – Właściwie to dlatego chciałem się z tobą dzisia






