Z perspektywy Hayley:
– Hayz – zawołał Benjamin, przerywając mi – nie wygłupiaj się. Czarny rynek to nie jest zwykłe targowisko, wiesz o tym. Zawsze jest tam niebezpiecznie. Nawet nie myśl o zabieraniu go tam, a ty sama też lepiej nie idź.
Henry był rozczarowany, słysząc te słowa.
– W porządku – uspokoiłam Benjamina. – Właściwie to sama chcę odwiedzić starego znajomego. To tylko zwykła wycieczka,






