Athena pogładziła Marię po głowie, pocieszając ją. "Bardzo dobrze sobie poradziłaś."
"Gdybym była w domu, poparłabym twoją decyzję o adopcji Josie."
Słysząc to, Maria poczuła ulgę.
Chociaż Maria była uczciwa i brakowało jej pewności siebie, nie była osobą bez własnego zdania i odwagi. Przynajmniej, stojąc na życiowych rozdrożach, Maria potrafiła podążać za głosem serca i odważnie wybierać ścieżkę,






