Arthur patrzył na nich czworo w szoku, jedząc.
Ich apetyty go oszołomiły.
Apetyt Rufusa był jeszcze w miarę zrozumiały, ale był zszokowany przez pozostałą trójkę.
Wszyscy byli jak roboty, nie przestawali podnosić jedzenia i bez przerwy żuć. Zupełnie jakby ich ręce i usta nigdy się nie zatrzymywały, prawie jakby nie potrzebowali nawet sekundy przerwy.
Szczególnie dotyczyło to chudego faceta o drobn






