Niedaleko od miejsca, gdzie Anna sarkastycznie przemawiała do Ayany, grożąc jej wszystkimi możliwymi okropieństwami, Maria wciąż rozpaczała, choć jej głos był już ochrypły, a ten dźwięk rozdzierał serce.
Wydała z siebie długi, przenikliwy krzyk, który sprawiał, że po plecach przechodziły ciarki, podczas gdy dwóch żołnierzy przytrzymywało jej ciało. Nie chcieli jej puścić, bo istniała możliwość, że






