Dageus kurczowo ściskał list, który mu dostarczono. Jego oczy były o kilka tonów ciemniejsze niż zwykle, a gdy dowiedział się, czego chce Aleksander, widział tylko czerwień. Jak śmiał przysyłać mu taki list?!
Dageus był wściekły tym, co się działo, i jedyne, czego teraz pragnął, to rozerwać ten śmieć na strzępy. Zrobiłby to przy pierwszej nadarzającej się okazji.
– Dageus, co jest w tym liście? –






