languageJęzyk

Rozdział 36

Autor: Joooooe12 sie 2025

O 19:30 lotnisko tętniło życiem. Ludzie pędzili w każdym kierunku, każdy zatopiony we własnym świecie.

Stephanie stała przy wyjściu, w dłoni bukiet tulipanów, a nerwy trzepotały jak skrzydła motyla.

Ubrana była w beżowy płaszcz, włosy upięte w schludny kok, emanowała słodką, niewinną aurą – jakby żywcem wyjęta z romantycznego filmu.

Przeszył ją chłodny powiew wiatru i instynktownie mocniej otuliła

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki