"Christopher King, puść ją!".
Był to znajomy, a zarazem obcy głos.
Mężczyzna mnie puścił, a ja upadłam na ziemię, próbując złapać oddech. Splunął na ziemię i powiedział z pogardą na twarzy: "Spójrzcie, kto w końcu się zjawił. Co za mięczak".
"Przestań chrzanić! Byłem zajęty rozmową przez telefon".
Wyglądało na to, że przez cały ten czas dzwonił do innych.
Wreszcie opanowałam kaszel i odwróciłam si






