Nadal nie rozumiałam, dlaczego u licha Joshua się tam kręcił. A tym bardziej, w jaki sposób Dixon i reszta wpadli do morza.
Wyglądało to tak, jakby bracia zostali celowo wzięci na celownik.
Dziesięć minut później w końcu dotarliśmy do wyspy wskazanej na mapie GPS. Zatrzymaliśmy jacht przy brzegu i zeszliśmy na ląd w zimnej morskiej wodzie. Obeszliśmy wyspę dookoła i w końcu znaleźliśmy całą trójkę






