Minął miesiąc od tamtego zdarzenia. Wciąż nie wybrałam numeru, który podał mi ojciec.
Nie byłam pewna, czy jestem tchórzem, ale za nic nie potrafiłam zebrać się na odwagę. Nie mogłam się zmusić, by skontaktować się z kobietą, która wydała mnie na świat, a potem mnie porzuciła.
Dlaczego miałabym się z nią kontaktować? Pojednanie matki z dzieckiem? Nie, uznawałam tylko moich obecnych rodziców.
Nagle






