Kiedy wstałam wcześnie rano, niebo na zewnątrz było ledwie rozjaśnione. Promień słońca przedzierał się przez odległe góry na horyzoncie. Wkrótce miał nastąpić wschód słońca.
Spuściłam wzrok i zobaczyłam, że Zachary wciąż śpi. Miał lekko ściągnięte brwi, jakby wyrażały jakiś głęboko skrywany smutek. Wyciągnęłam rękę, by wygładzić czoło. Być może wiedział, że jestem obok, więc spał z nieco luźniejsz






