Stara rezydencja była przesiąknięta zapachem rozkładu rodziny Schicków, a w tym pokoju unosiła się aura Zacharego. Czułam dyskomfort i panikę, wdychając ten zapach. Po krótkim odpoczynku wstałam z łóżka.
Podeszłam do drzwi prowadzących na dziedziniec z telefonem komórkowym w dłoniach i zobaczyłam pełniącego wartę Leo. Rozkazałam mu cichym głosem: „Wracajmy do Wu City”.
Kiedyś przeniosłam Korporacj






