Cici mądrze przytaknęła i pożegnała się.
– Moja przyjaciółka jest tam. Pójdę do niej pierwsza, a potem wrócę, żeby nadrobić zaległości z bratową.
Znów to „bratowa”... Cici była taką kłopotliwą dziewczyną.
Jej nagłe odejście wydawało się celowe, by zrobić miejsce dla Dixona, ponieważ ten szybko zasugerował: – Przejdziemy się tam na krótką pogawędkę?
Odmówiłam. – Przykro mi, ale nie mamy o czym rozm






