Zachary został w pokoju i dotrzymywał towarzystwa naszemu dziecku. W międzyczasie ja zeszłam na dół, by pomóc mamie w kuchni. Po obiedzie Zachary znów poszedł na górę. Moja mama z zadowoleniem to obserwowała. „On naprawdę lubi dzieci!” – wykrzyknęła z radością.
Rzeczywiście, Zachary lubił Bellę!
Po prostu nie radził sobie najlepiej z moimi rodzicami.
Innymi słowy, nie był świetnym gadułą!
Rozumiał






