Puk, puk –
Wtedy ktoś zapukał do drzwi biura.
Pan Woods od razu się zdenerwował. – Kto tam?
– To ja, Sandy, panie Woods – odezwał się łagodny kobiecy głos.
– Ach. – Głos pana Woodsa wyraźnie się uspokoił. – Nowi przedstawiciele firmy chcą się z panem widzieć.
– No cóż… – Pan Woods zwrócił się do swojego szefa.
– Wpuść ich – powiedział pan Cameron. – Zobaczę, jakie absurdalne żądania jeszcze wymyśl






