Siostra Baileya, Morgan, nerwowo patrzyła na Marca, mimo że patrzyła na niego gdzieś pomiędzy chęcią zjedzenia go, a tym, że był najlepszą rzeczą od czasu stworzenia Ziemi. I nie wspominając już o wielkim uśmiechu, który rozciągnął się na twarzy Marca. Uśmiechał się tak mocno, że jego twarz wyglądała, jakby mogła się rozdzielić na pół... Ach, radości partnerskiej więzi... Nie mogłem się jednak pow






