Jechałem dalej. Smród od tych łotrów był obrzydliwy. Nawet przy maksymalnie otwartych oknach, ten fetor dusił mnie w gardle, ale wiedziałem, że niewiele mogę zrobić. Potrzebowałem pomocy tych obrzydliwych stworzeń. "Musimy być blisko" – warknąłem. "Nic jeszcze nie wiecie?"
Zaczynał mnie męczyć ich brak informacji. Ich tak zwane kontakty miały rzekomo pomagać. Miały pomóc w sprowadzeniu Bailey z po






