Cóż, pomimo bardzo odmiennego początku dnia i bardzo pospiesznych przygotowań do pracy, wydaje mi się, że nie przestałam się uśmiechać przez cały dzień. Pomimo lekkiego opóźnienia w przygotowaniach do pracy, dzięki Asherowi i jego "rozproszeniom", jak to się mówi, jakimś cudem zdążyłam do pracy z kilkuminutowym zapasem, tłumacząc się, że zaspałam. Ale było warto, ponieważ sprawił, że poczułam się






