Czułem, jak moje ciało niemal odłączyło się od mózgu. Jakbym funkcjonował osobno. Bo wzrok miałem wbity w Betę Donovana. Czułem na nim zapach Bailey. Ledwie wyczuwalny, ale jednak. I teraz to ona była w centrum mojej uwagi. Siła, jaką mogła mi dać.
– Chcę Bailey – powtórzyłem, a mój wujek spojrzał na mnie z tępym wyrazem twarzy. Czy łączył się myślami? A może po prostu odpłynął. Ignorancki kretyn.






