languageJęzyk

Rozdział 4 Czy jesteś singielką, piękna damo?

Autor: Seraphina Lyrae 4 kwi 2026

Hmm? Tessa była nieco zbyt oszołomiona, by natychmiast zareagować.

– Ładna pani, chcę na rączki – powtórzył mały chłopiec, tym razem z nieco większym naciskiem, wpatrując się w Tessę wielkimi oczami, w których lśnił dziecięcy blask.

Na widok tego, jak uroczy był, Tessa poczuła, że jej serce topnieje, i szybko go podniosła. To było jak trzymanie miękkiego zawiniątka, a niosąc go, wyczuła delikatny pudrowy zapach, który sprawił, że miała ochotę wtulić się w jego pulchny policzek.

Niewytłumaczalnie polubiła to dziecko, uśmiechnęła się więc i powiedziała łagodnie: – Hej, mały, dziękuję, że wstawiłeś się za mną wcześniej. – Bez niego nigdy nie zdołałaby oczyścić swojego imienia.

Zupełnie niezrażony, mały chłopiec pokręcił głową i powiedział z nutą psoty: – Nie ma za co. Zrobiłem to, co musiałem. Poza tym nienawidzę dwulicowych kobiet takich jak ona.

Słysząc to, Tessa była tak rozbawiona, że aż się zaśmiała. – Czy naprawdę rozumiesz, co to znaczy być dwulicowym, będąc tak młodym?

Pokiwał głową z powagą, a jego pulchna twarz była bardzo surowa, gdy odpowiedział: – Oczywiście, że tak. Mój wujek powiedział mi, że osoba dwulicowa to ktoś, czyje czyny nie pasują do słów.

Oczy Tessy wygięły się w półksiężyce. – Cóż, jestem pod wrażeniem. Jesteś bardzo inteligentnym małym chłopcem, prawda?

Otrzymawszy pochwałę, zarumienił się ze wstydu, choć błysk w jego oczach zdradzał szczęście, nawet gdy próbował udawać obojętność. W końcu zacisnął usta, by powstrzymać się od szerokiego uśmiechu, co tylko czyniło go bardziej uroczym.

Widząc go w takim stanie, Tessa nie mogła powstrzymać się od zastanawiania, czy jej własne dziecko wyrosłoby na tak urocze, gdyby nie została z nim tak okrutnie rozdzielona przy porodzie.

Nagle zacieśniła uścisk na małym chłopcu, a jej matczyna miłość niemal się przelewała. Miała właśnie się odezwać, gdy wtrącił się głos: – Młody Paniczu Gregory, bankiet zaraz się zacznie. Musimy już iść, inaczej stary pan i stara pani będą się martwić.

Mały chłopiec pokiwał głową, słysząc to, po czym odwrócił się do Tessy: – Skoro pomogłem ci wcześniej, czy mogłabyś zanieść mnie do mojego tatusia? Jestem zmęczony i nie chcę już chodzić.

– Hę? – Zaskoczona tym Tessa zawahała się nieco, zauważając: – Ale wciąż muszę przygotować się do występu, a poza tym dopiero się poznaliśmy. Nie wypadałoby, żebym niosła cię całą drogę do twoich rodziców.

Mały chłopiec zacieśnił uścisk na niej, marudząc uparcie: – Nie, jeśli ja mówię, że wypada, to wypada! A poza tym, jak zamierzasz występować bez skrzypiec, ładna pani? – Jego oczy powiększyły się do rozmiarów spodków, gdy wpadł na genialny pomysł, i wpatrywał się w Tessę z powagą, rzucając: – Moja babcia ma jeszcze jedne zapasowe skrzypce w swojej cennej kolekcji. Jeśli mnie tam zaniesiesz, poproszę ją, żeby ci je pożyczyła.

Nie było nic bardziej przekonującego niż dziecko wpatrujące się w ciebie błyszczącymi, sarnimi oczami, i Tessa uległa po krótkiej chwili wahania. – No dobrze. Zaniosę cię.

To ewidentnie ucieszyło małego chłopca bez końca, gdyż jego miękkie ciałko oparło się o nią, a on uśmiechnął się z satysfakcją. Ta ładna pani ma naprawdę ciepłe objęcia i pachnie bardzo ładnie, tak jak powinna pachnieć mama.

Po drodze zapytał głośno: – Czy jesteś singielką, ładna pani?

– Jestem – odpowiedziała Tessa bez wahania, spoglądając w dół na dziecko z czułością. Zaczynała go lubić coraz bardziej. – Dlaczego pytasz?

– W takim razie powinnaś zdecydowanie poślubić mojego tatusia i zostać moją mamusią!

Nie mogła ukryć szoku. Czyż ojcem tego malucha nie jest Nicholas Sawyer, prezes Grupy Sawyer?

Po odejściu Nicholasa z sił specjalnych wystarczyły mu zaledwie dwa lata, by wynieść Grupę Sawyer na nowe wyżyny. Był człowiekiem o legendarnym statusie w świecie biznesu, z nieustępliwością dorównującą jego potężnej reputacji, nie wspominając o tym, że rządził firmą żelazną ręką. Nie był kimś, z kim zwykły człowiek mógłby zadzierać, a co dopiero Tessa.

Ale skoro mały chłopiec o tym wspomniał... Nie mogąc powstrzymać ciekawości, zapytała: – A co z twoją mamusią?

– J-ja nie mam mamusi – wymamrotał malec z rozczarowaniem i zamglonymi oczami. – Chcę, żebyś to ty była moją mamusią, ładna pani. – Gdy tylko to powiedział, wtulił się w nią, a ona poczuła przytłaczające poczucie polegania na niej, bijące z jego drobnego ciała.

Tessa nie mogła powstrzymać zdumienia. Okazało się, że Mały Książę z rodziny Sawyerów – obiekt zazdrości wielu – nie miał matki.

Nie była pewna, jak skomplikowane jest utrzymanie małżeństwa w świecie bogaczy, ale wiedziała, że musi tylko mocniej przytulić chłopca, jakby chciała go pocieszyć z całych sił. Zastanawiała się bezwiednie, czy dziecko, którego nigdy nie mogła wziąć w ramiona, siedzi gdzieś w jakimś zakątku świata, również tęskniąc za swoją matką.

Tymczasem w salonie VIP sali bankietowej Nicholas siedział na kanapie, wyglądając jak misternie wyrzeźbiony posąg. Czarny garnitur, który miał na sobie, był starannie dopasowany do jego szczupłej i umięśnionej sylwetki, podkreślając szerokie ramiona i idealną figurę.

Jego rysy były jak dzieło sztuki stworzone przez niebiosa, a w jego lodowatych, ciemnych oczach kryła się autentyczna, onieśmielająca obojętność, która wydawała się wrośnięta w jego kości, podobnie jak jego elegancja.

Obecnie powietrze wokół niego było przeraźliwie zimne.

Przed nim, w wielkiej rozpaczy, stał drugi syn rodziny Sawyerów, Kieran Sawyer.

Kieran nigdy nie czuł się bardziej, jakby stał przed górą lodową, niż w tym właśnie momencie. Pod przeszywającym, niebezpiecznym spojrzeniem Nicholasa przełknął bezwiednie ślinę. – Przysięgam, Nicholas, wysłałem już kogoś, żeby go szukał. Gregowi nic nie będzie! Cały ten jacht należy do nas, więc nikt nie odważyłby się nawet tknąć chłopca palcem!

– Lepiej miej taką nadzieję, bo jeśli cokolwiek stanie się Gregowi, możesz być pewien, że nic nie zdoła uratować twojej własnej skóry! – Po tych słowach Nicholas posłał bratu ostre spojrzenie. – Na co czekasz? Wyjdź i zacznij go szukać!

– Tak, oczywiście, natychmiast! – odpowiedział Kieran z dreszczem, po czym wybiegł za drzwi. Wyrzucał sobie, że tak bardzo starał się podrywać damy na jachcie, że całkowicie stracił Gregory'ego z oczu.

Jednak nie minęło dużo czasu, a Kieran wrócił, i gdy zwracał się do Nicholasa, w jego oczach wciąż widać było strach. – Nicholas, Greg wrócił!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki