Manny: „...”
Czy wybuchłoby tak czy inaczej, prędzej czy później?
W rzeczywistości Tessa miała rację. Przez lata, z powodu jego matki, starszyzna była coraz bardziej niezadowolona. Jawnie i w cieniu zaczęli już tworzyć własne frakcje.
Po prostu działali subtelnie, ale odkąd Diana wróciła, ci, którzy już byli niespokojni, przechylili się na jej stronę. Wcześniej naprawdę nie zdawał sobie sprawy, że






