"Szloch, szloch, szloch, proszę, puśćcie mnie..." Lilia drżała ze strachu.
Nie wiedziała, jakie niebezpieczeństwo na nią czeka.
Marlowe uśmiechnął się złośliwie i pogłaskał po głowach swoje dwa mastify.
"Synowie, podoba wam się ta śliczna panienka?"
Mastify leżące u jego stóp otworzyły zakrwawione pyski i wydały podekscytowane szczeknięcia.
Marlowe był psychicznie chorym psychopatą, a jego wybór z






