Widząc to, serce Joanny zamarło. Ogarnął ją trudny do opisania wstręt.
Naprawdę nienawidziła tego uczucia.
Uważała, że jeśli ktoś ma żonę i dziecko, nigdy nie pozwoliłaby sobie na ingerowanie w małżeństwo innych ludzi, a tym bardziej na zakochanie się w żonatym mężczyźnie.
Zachowanie Arii było typowe, jak ropucha leżąca u czyichś stóp. Nie gryzie, ale obrzydza.
– Bruce, nie zmuszaj mnie! – Ton Ari






