ARES
– Ares! – Okrzyk pełen troski. Jęknąłem, odrywając usta od blond wilczycy. Miała być prezentem, jako że dzisiaj postarzałem się o kolejny rok.
– Ares! – Kolejny krzyk, tym razem kogoś innego.
– Ares, coś się stało! – mówi Conner przez więź myślową z naglącym tonem.
Szybko wstaję i idę w stronę drzwi. Otworzyłem je gwałtownie, powitały mnie zmartwione twarze Sebastiana i Connera. – O co chodzi






