Rȗҽ
Szliśmy przez las od godziny, może dłużej. Na szczęście nie natknęliśmy się na żadne śmiercionośne stworzenia. Im więcej czasu mijało, tym bardziej czułam, że całe moje ciało jest przegrzane.
Moje kończyny były prawie zbyt obolałe, by kontynuować marsz. Oddech miałam płytki i bałam się, że lada chwila zemdleję. Wzrok mi się zamglił, a gardło wyschło na wiór. Jakie to brzydkie.
– Twój zapach st






