<b>₵ylester</b>
Zagwizdałem cicho, gdy mijaliśmy wilczego strażnika, którego krew spływała po bokach twarzy. – Wy dwaj nieźle go poturbowaliście – stęknąłem, gdy Sebastian „poprawił” moje ramię na swoim barku.
– Zamknij się i idź – syknął. On i Conner podobno podtrzymywali mój ciężar, ale wciąż z trudem przychodziło mi nawet prawidłowe oddychanie.
– Spróbuj mieć wiedźmę wdzierającą się siłą do two






