Rȗҽ
– Czy nie ma sposobu, byś mogła to sprawdzić? – zapytał zdezorientowany, stawiając ostrożne kroki naprzód.
Mruknęłam i wysiliłam umysł. Był jeden sposób. Pomyślałam i gwałtownie zwróciłam głowę w stronę powalonych drzew. Wyciągnęłam ręce i zaczęłam mówić w nieznanych językach. Czułam, jak zdezorientowane spojrzenia Gorjona i Stefana wiercą dziurę w moim boku głowy.
Patrzyłam, jak ogień pochłan






