Rȗҽ
Naturalnie, jako że ja to ja, uznałam to za cholerny żart i zachichotałam. Przestałam dopiero, gdy nikt się do mnie nie przyłączył, co było wyjątkowo żenujące, ale nie rozwódźmy się nad tym.
Odchrząknęłam, skupiając uwagę na Corlette. – Mówisz, że muszę wziąć twoją magię, by uwolnić cię od klątwy Mericel?
Corlette skinęła głową. – Tak, i musisz to zrobić szybko. Im więcej czasu tu marnujemy, t






