Rȗҽ
– Rue? – zawołał Ares, a jego kroki zbliżyły się do mnie, aż w końcu przykucnął obok. Moje dłonie wciąż spoczywały na ziemi, zbierając ostatnie resztki magii.
Mój umysł był pogrążony w mglistym chaosie, gdy próbowałam zapanować nad nowo odkrytą mocą. – Kochanie, wszystko w porządku? – Ares próbował przebić się przez myślowe połączenie.
Zacisnęłam mocno oczy, jęcząc. Wiatr zerwał się gwałtownie






