Rȗҽ
Przeskanowałam wzrokiem liczne wilki, niektóre wciąż były w ludzkiej postaci. Ci, którzy byli, to głównie młodsi, którzy nie potrafili jeszcze przemienić się w swoje wilki. Bezpiecznie siedzieli na plecach rodziców, trzymając się futra, by utrzymać równowagę, gdy się zbliżali.
Zrobiłam krok do przodu, a serce waliło mi w piersi. Nigdy wcześniej nie widziałam tylu wilków w jednym miejscu. Zwłas






