Rachel trzymała w dłoni piwo, tańcząc po pokoju. Sheena chichotała głośno, beztroska jak nigdy.
Elisa wypiła dość sporo. Oparła się o oparcie kanapy i rozmasowała skronie.
Tylko Carle zachował trzeźwość.
Powoli przysunął się do niej. Zabrał jej butelkę i podał szklankę wody. – Jeśli wypijesz więcej, głowa będzie cię boleć jeszcze mocniej.
Elisa ledwie mogła otworzyć oczy. Jej twarz była zaczerwien






