Elisa spojrzała na niego. – Czego…
Po co tu jesteś?
Poczuła, że zadawanie tego pytania nie ma sensu.
Każdy zauważyłby, że przyszedł z zamiarem zdobycia jej.
Robił wszystko, by stała się jego. Dlatego strzępiłaby tylko język, zadając mu to pytanie.
Will uśmiechnął się do niej. – Martwiłem się, że opieka nad nim będzie dla ciebie męcząca, więc przyszedłem dotrzymać ci towarzystwa.
– To niepotrzebne!






