Molly zawisła w powietrzu, wymachując nogami, a jej twarz pobladła ze strachu.
Eliasz zamierzał użyć jeszcze większej siły, ale Amelia odezwała się: "Rzucaj rzeczami, nie osobą."
Dopiero wtedy Eliasz poluzował uścisk, choć jego wzrok pozostał utkwiony w Molly.
Molly, teraz całkowicie oszołomiona, osunęła się na ziemię, a jej dłonie i stopy były lodowate.
Emma, świadoma siły Eliasza, nigdy wcześnie






