Lekarz uciekł, ale ta ucieczka mogła ocalić jedynie jego życie.
Nie miał czasu, by zniszczyć jakiekolwiek dokumenty.
Wszystko potoczyło się inaczej, niż sobie wyobrażał.
Na każdym skrzyżowaniu stali strażnicy. Gdyby nie zabił wieśniaka, nie użył czarnej magii i nie wyszedł na zewnątrz z twarzą tamtego faceta...
Prawie sam wpadł w to okrążenie.
Nie było najmniejszego ostrzeżenia, nie dotarła do nie






