Wszyscy zamarli, słysząc słowa "wielki prezent", bo z tego, jak się sprawy miały, ten wielki prezent oznaczał prawdopodobnie kogoś, kto przyjdzie ich skontrolować.
Parasole nad nimi i nad Tomasem wszystkie się poskładały, więc teraz ich kolej!
Ten udziałowiec strasznie tego żałował. Przewrócił oczami, pospieszył do Amelii i z hukiem upadł na kolana: "Amelio, dałem się nabrać Tomasowi. Groził mi, m






