Przed rezydencją Wilsonów rosło mnóstwo śliw.
Płatki śliw, porwane zimnym wiatrem, opadały przed dziedzińcem jak śnieg, rozsiewając się wszędzie. Fale zapachu wypełniały każdy zakątek, dając poczucie odświeżenia.
Mary pomagała Trevonowi uporządkować jego rzeczy, kiedy przypadkiem zobaczyła tę scenę. Była trochę zdezorientowana. Dlaczego pan Wilson jest dziś taki dziwny? Zapytała od niechcenia: – P






