Ella
– Ooo, Rafey – mruczę, sięgając po mojego synka, gdy Cora i Roger wchodzą do pokoju. – Tak mi przykro, mamusia i tatuś potrzebowali tylko chwilki.
– Tak – mówi Roger, a jego uśmieszek się pogłębia. – Żeby porozmawiać.
Wzruszam lekko ramionami i odwzajemniam uśmieszek, nie pozwalając mu się zawstydzić, gdy niosę dziecko do małego przewijaka i zbieram przybory, których używam przy karmieniu.
–






