Samolot wylądował dokładnie o 7:45. Chris zerknął na kobietę obok siebie w samochodzie, która usilnie starała się nie wiercić. Wziął ją za rękę i pocierał kciukiem jej kostki, aby dodać jej ciepła i siły. Żadne słowa nie padły, gdy szofer jego matki, który odebrał ich z lotniska, w milczeniu wiózł ich do domu.
Kiedy dotarli do gigantycznych wrót jego domu, głęboko westchnął i przygotował się na to






